
Niedawno obchodziłam rocznicę 20 lat podróży. Data, którą uważam za początek moich podróży to 17 września 2006 r., kiedy to pierwszy raz leciałam samolotem, do Stambułu, gdzie następnie spędziłam kilka miesięcy.
Wcześniej udało mi się odwiedzić jedynie Słowację i Austrię. Austrię podczas wycieczki szkolnej z liceum, a Słowację podczas dwóch wycieczek szkolnych z liceum i o ile dobrze pamiętam, podczas kilku innych wizyt z rodziną, kiedy to nawet niczego nie zwiedzałam.
Jak widać, moje wcześniejsze doświadczenie podróżnicze było wyjątkowo ubogie i dlatego wyjazd do Turcji uważam za przełomowy. To właśnie po nim wszystko się zmieniło, nabrałam odwagi i zaczęłam się rozkręcać podróżniczo. W kolejnych latach decydowałam się na coraz więcej wyjazdów, w tym również samodzielnych i o różnym charakterze. Ten trend trwa do tej pory i generalnie planuję podróżować do końca życia.
Liczba krajów, które odwiedziłam nie jest zbyt imponująca, gdyż oscyluje wokół 40, ale wiele z nich udało mi się poeksplorować dość dogłębnie, a to ma dla mnie większą wartość niż sama liczba. Uwielbiam wracać w znane miejsca i odkrywać je na nowo. Jestem też zwolenniczką slow travel i lubię poczuć dane miejsce, doświadczyć go, wtopić się w nie.
Oczywiście wrodzona ciekawość świata pcha mnie w nowe miejsca, więc regularnie odwiedzam też nowe kraje. Odkąd pamiętam, moim marzeniem jest odwiedzić wszystkie kraje świata. I ponownie, nie chodzi o liczbę, a po prostu o to, że nie ma kraju, który mnie nie interesuje. Uważam, że w każdym jest coś ciekawego, niepowtarzalnego i każdy ma unikatową kulturę, którą chciałabym poznać, czy też kuchnię, której chciałabym spróbować.
W każdym razie, do tej pory udało mi się odwiedzić te 40 krajów, a tym samym zobaczyć mnóstwo niebywałych miejsc. Z tej okazji, stworzyłam poniższą listę. 20 najpiękniejszych miejsc na świecie na 20 lat podróży. Jest to oczywiście lista bardzo subiektywna, gdyż obejmuje tylko i wyłącznie miejsca, w których byłam. A jako, że nie byłam w większości krajów świata, to nie uwzględniłam takich oczywistych oczywistości, jak wszelkie piramidy i inne cuda świata, czy też całej Ameryki Południowej i Antarktydy.
Niemniej, poniżej prezentuję 20 najpiękniejszych miejsc na świecie, jakie udało mi się do tej pory zobaczyć:
Angkor Wat, Kambodża.
Z najbardziej znanymi zabytkami mam tak, że wydają mi się opatrzone i spodziewam się, że nie zachwycą mnie aż tak, jak „powinny”.
Z Angkor Wat tak nie było. Właściwie to było dokładnie odwrotnie.
Angkor Wat to najpiękniejsze miejsce stworzone przez człowieka, w jakim kiedykolwiek byłam i nie sądzę, abym kiedykolwiek zmieniła zdanie. Jest to miejsce absolutnie niesamowite, wyjątkowe, wybitnie pięknie. Nie da się opisać słowami zachwytu, jaki wzbudziły we mnie te wszystkie świątynie.



Kapadocja, Turcja.
Kapadocję odwiedziłam podczas mojego pobytu w Turcji, o którym wspomniałam powyżej, więc jest to tak naprawdę jedno z pierwszych miejsc, jakie widziałam na świecie.
Oczywiście wywołało we mnie niesamowity zachwyt.
Formacje skalne, które można tam zobaczyć, wyglądają jak z innej planety. Co więcej, wtedy, czyli 20 lat temu, nie było tam jeszcze tak turystycznie. Gdy zwiedzałam Kapadocję, razem z wycieczką z uniwersytetu, byliśmy jednymi z nielicznych turystów i wszystkie miejsca mieliśmy niemal na wyłączność.
Niestety jedyne zdjęcia, które mam z Kapadocji są w formie analogowej.
Vardzia, Gruzja.
Vardzię Kasper i ja też mieliśmy na wyłączność. Podczas naszej marcowej podróży w 2015 r., nie było tam nikogo. Dosłownie.
Mogliśmy dowoli eksplorować korytarze, wąskie przejścia, wszelkie komnaty, a nawet pić lodowatą wodę ze świętego źródła, do którego wpuścił nas pan zajmujący się obiektem.
Vardzia jest zachwycająca i zachwycające są widoki wokół. Jest to najpiękniejsze miejsce, jakie odwiedziłam w Gruzji podczas tygodniowego pobytu i zdecydowanie jedno z najpiękniejszych na świecie.



Kuqa, Chiny.
Niestety nie pamiętam jak dokładnie nazywa się miejsce, które odwiedziliśmy podczas pobytu w Xinjiang. Na pewno jest ono w okolicy miasta Kuqa.
W każdym razie są to przepiękne góry w różnych odcieniach czerwieni i kanion pomiędzy nimi, którym można udać się na dłuższy spacer.
Zwiedzając okolice miasta Kuqa z prywatnym kierowcą, trafiliśmy w kilka wyjątkowych miejsc, z których każde było warte uwagi. Te czerwone góry zachwyciły mnie jednak najbardziej. Było to wyjątkowo piękne miejsce.



Yulong Snow Mountain, Chiny.
Yulong Snow Mountain to najwyżej położone miejsce, w jakim kiedykolwiek byłam – znajduje się na wysokości 4 680 m n.p.m.
Kasper i ja wyjechaliśmy tam kolejką, a następnie musieliśmy jeszcze trochę podejść po schodach. Nie było łatwo ze względu na wysokość, ale i tak cieszę się, że nie dostaliśmy od tego choroby wysokościowej. W końcu pokonaliśmy bardzo duże przewyższenie w bardzo krótkim czasie.
No nic, było warto. Jest to jedno z najpiękniejszych miejsc, jakie kiedykolwiek widziałam i mój pierwszy lodowiec. Coś pięknego!



Zhangjiajie, Chiny.
Zhangjiajie to słynne góry, które były inspiracją do krajobrazów z Avatara.
Faktycznie są przepiękne i bardzo wyjątkowe. Nigdy nie widziałam podobnych.
My spędziliśmy kilka dni bardzo dokładnie je eksplorując. Byliśmy tam w zimie, więc doświadczyliśmy zimowego, wręcz magicznego krajobrazu. Natomiast ostatniego dnia, gdy akurat wyszło słońce i dużo śniegu zdążyło stopnieć, mieliśmy okazję zobaczyć również ich zieloną odsłonę.
Wspaniałe miejsce. Co więcej, ze względu na porę roku, nie musieliśmy zmagać się z dużym ruchem turystycznym i w wielu miejscach byliśmy całkowicie sami.



Zhangye, Chiny.
Zhangye to kolejne góry w Chinach. Jak widać, ten kraj ma niezliczoną ilość absolutnie wyjątkowych miejsc i wiele z nich należy do tych najpiękniejszych na świecie. Przynajmniej moim zdaniem.
Zhangye to góry tęczowe, których kolorystyka i intensywność barw jest wręcz niebywała. Zdecydowanie jedno z najpiękniejszych miejsc, jakie kiedykolwiek widziałam.



Longji Terraced Fields Scenic Area, Chiny.
Longji to pierwsze tarasy ryżowe, jakie kiedykolwiek widziałam. Później miałam okazję odwiedzić kolejne, na Filipinach i w Indonezji, ale te chińskie pozostały dla mnie na pierwszym miejscu. Są po prostu przepiękne.
Intensywność zieleni, kształt wzgórz, pofalowane grządki, unoszące się nad tym wszystkim mgły. Absolutnie niezapomniane krajobrazy.



Cameron Highlands, Malezja.
W Malezji byłam dwa razy i za każdym razem zachwycałam się tym krajem i każdym odwiedzanym miejscem. Malezja jest doprawdy niesamowita!
Jeden z najpiękniejszych i najbardziej intensywnych dni w życiu spędziłam w Cameron Highlands. W ciągu jednego dnia zobaczyłam i doświadczyłam tak wiele, że aż trudno w to uwierzyć. Jest to absolutnie wyjątkowe miejsce.
Po pierwsze, widziałam tam rafflesię, najbardziej wyjątkową roślinę, jaką do tej pory dane było mi zobaczyć.
Po drugie, spacerowałam po soczyście zielonych i niezwykle malowniczych tarasach herbacianych.
A po trzecie i najważniejsze, odwiedziłam wtedy Mossy Forest, czyli bardzo starą, dziewiczą dżunglę. Według naszego przewodnika, który nam wtedy towarzyszył, najstarszą na świecie.
Było to absolutnie niesamowite doświadczenie, gdyż dżungla była całkowicie porośnięta mchem, który był dosłownie wszędzie! I dżungla też była wszędzie. Prawie nie widzieliśmy nieba, gdyż roślinność była tak bujna i otaczała nas ze wszystkich stron.



Giant’s Causeway, Irlandia Północna, Zjednoczone Królestwo.
Irlandia to pierwszy kraj, który Kasper i ja odwiedziliśmy wspólnie i tak się złożyło, że właśnie wtedy mieliśmy okazję zobaczyć jedno z najbardziej wyjątkowych miejsc, w jakich kiedykolwiek byłam.
Giant’s Causeway to miejsce o bardzo nietypowym krajobrazie, na który składają się potężne i piękne skały, a także bazaltowe płyty o wyjątkowo regularnych, geometrycznych kształtach.
I ten surowy, irlandzki krajobraz!



Mono Lake, Stany Zjednoczone.
Mono Lake to najbardziej nietypowe i zdecydowanie najpiękniejsze jezioro, jakie kiedykolwiek widziałam.
Co ciekawe, nigdy o nim nie słyszałam, aż do momentu, gdy zaczęłam zagłębiać się w atrakcje Kalifornii. Nie wiem jak to możliwe, że to miejsce jest tak słabo znane.
W każdym razie, wapienne tufa towers, które stanowią o wyjątkowości tego miejsca, tworzą tak niezwykłe, wręcz odjechane kształty, że można poczuć się jak na innej planecie.



Khao Sok, Tajlandia.
Khao Sok to miejsce bardzo turystyczne i mam stamtąd dość mieszane uczucia. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to jedno z najpiękniejszych miejsc, jakie kiedykolwiek widziałam.
Jezioro jest zachwycające i zupełnie inne zależnie od pory dnia. Intensywnie turkusowe w środku dnia, odbijające pomarańczowe słońce późnym popołudniem, czy też spowite w romantycznych mgłach o poranku. Wspaniały spektakl przyrody. Pomimo tego, że jezioro jest sztuczne, wprost idealnie wtopiło się w okalającą je przyrodę.



Mała Fatra, Słowacja.
Wstyd się przyznać, ale o istnieniu Małej Fatry dowiedziałam się niedługo przed wyjazdem w tamte rejony.
Dziwi to o tyle, że jest to miejsce wyjątkowo piękne. Widziałam tam jedne z najcudowniejszych górskich krajobrazów w życiu, zwłaszcza biorąc pod uwagę tą część świata. Absolutnie niesamowite widoki!



Puszcza Białowieska, Polska.
Puszcza Białowieska to moim zdaniem najbardziej wyjątkowe miejsce w Polsce, z którego powinniśmy być bardzo dumni.
Tamtejsza przyroda jest tak wspaniale bujna, nienaruszona przez człowieka i niosąca ukojenie dla duszy.
Oczywiście najbardziej podobało mi się w Rezerwacie Ścisłym Białowieskiego Parku Narodowego, ale cały kilkudniowy pobyt w tych okolicach uważam za bardzo udany. I cieszę się, że wreszcie mogłam odkryć ten skarb, jakim niewątpliwie jest Puszcza Białowieska.



Muxia, Hiszpania.
Muxia to moje ukochane miejsce w Hiszpanii, w którym do tej pory byłam dwa razy, ale jestem przekonana, że udam się tam ponownie.
Być może z obiektywnego punktu widzenia, ta mała miejscowość nie jest aż tak zachwycająca, ale ja mam odmienne zdanie. Jest tam coś magicznego, coś wyjątkowego, coś co mnie przyciąga.
A kościół tuż nad brzegiem wzburzonego morza, które z impetem uderza o skały, to widok niezapomniany.
Ja miałam szczęście po raz pierwszy odwiedzić go jeszcze przed pożarem, który w 2013 r. zniszczył piękny, stary ołtarz.



Alaminos – Hundred Islands, Filipiny.
Archipelag Alaminos na Filipinach to kolejne miejsce, o którego istnieniu dowiedziałam się tuż przed zobaczeniem go na żywo.
Przypuszczam, że wyspa Luzon nie kojarzy się turystom z plażami i być może dlatego nie wielu dociera do Alaminos.
No nic, dobrze dla nas. My dotarliśmy i byliśmy jednymi z nielicznych odwiedzających, co uczyniło nasz pobyt jeszcze bardziej wyjątkowym.
Alaminos to archipelag maleńkich wysypek, z czego część to tylko wielkie kamienie wystające z wody, a część oferuje cudne krajobrazy i urokliwe plaże.
Spędziliśmy tam wspaniały dzień pływając prywatną łódką z wyspy na wyspę i co rusz się czymś zachwycając.



Tioman Island, Malezja.
Tioman to kolejna mało znana wyspa, która całkowicie skradła moje serce. Pobyt na niej uważam za cudowne doświadczenie i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda mi się tam wrócić.
Przyroda jaką można tam zobaczyć jest bardzo imponująca i dominująca. Ludzie żyją na skrawkach lądu, tuż przy wodzie, a cała reszta to jedna wielka i bardzo gęsta dżungla.
Czułam się tam jak na autentycznie rajskiej wyspie. Było to też znakomite miejsce do snorklingu (aczkolwiek do odpowiedniej plaży trzeba było przedrzeć się przez dżunglę), a oprócz tego widziałam tam monitor lizards.



Lanzarote, Wyspy Kanaryjskie.
Lanzarote to jedyna z Wysp Kanaryjskich na jakiej byłam, ale nie wydaje mi się, żeby któraś inna mogła ją przebić.
Krajobraz Lanzarote jest niebywale piękny ze swoimi czarnymi plażami i innymi konsekwencjami wcześniejszych erupcji wulkanicznych.
Dodatkowo, wyspa jest wzbogacona wspaniałymi projektami znanego hiszpańskiego artysty, Cesara Manrique.



Alonnisos, Grecja.
Alonnisos to pierwsza grecka wyspa, na jakiej byłam. Momentalnie mnie zachwyciła, oczarowała i rozkochała w sobie. Jest naprawdę wyjątkowa.
Mało kto o niej słyszał, co wynika zapewne z jej niewielkiego rozmiaru i małej ilości zabytków. Jej atutami są jednak kameralne plaże, malownicze krajobrazy, urokliwe miejscowości i przemili ludzie.
Spędziłam tam wspaniałe wakacje i bardzo chciałabym kiedyś wrócić.



Mont-Saint-Michel, Francja.
Zobaczenie Mont-Saint-Michel było dla mnie spełnieniem marzenia jeszcze z dzieciństwa. Co więcej, miejsce okazało się tak wspaniałe jak sobie wyobrażałam, a może nawet bardziej.
Jest to jeden z tych absolutnie wyjątkowych zabytków stworzonych przez człowieka. Zachwyca swoją architekturą, ciekawą historią i nietypowym położeniem.



Bonus: Morze Bałtyckie.
Morze Bałtyckie to moje ulubione morze na całym świecie i przypuszczam, że nigdy się to nie zmieni. Być może troszkę je idealizuję ze względu na moje wspomnienia z nim związane, które zaczęły się już w dzieciństwie i są stale poszerzane po każdej kolejnej wizycie, ale uroku nie można mu odmówić.
Morze Bałtyckie jest takie surowe i niedostępne. Ma swój zapach i swój szum fal. Ma piękne, szerokie plaże, imponujące klify, cudnie pachnące lasy iglaste, ciągnące się tuż za wydmami i klimatyczne porty. Już to gdzieś kiedyś napisałam, ale napiszę jeszcze raz: jak jestem nad Bałtykiem, to czuję, że jestem nad morzem.
Ostatnimi laty, po dłuższej przerwie, odkrywam Bałtyk na nowo. Razem z Kasprem i Zojką jeździmy tam co roku, czyli jak na razie byliśmy pięć razy. Odwiedzamy przede wszystkim zakątki na naszym polskim wybrzeżu, ale stopniowo poszerzamy też horyzonty o inne kraje z dostępem do Bałtyku. Byliśmy już w dwóch miejscowościach po niemieckiej stronie, a także spędziliśmy trochę czasu w Jurmale na Łotwie i Kłajpedzie na Litwie. Widzieliśmy też fiński Bałtyk i odrobinę estońskiego.



Całe kraje i miasto.
Do listy muszę jeszcze dodać trzy kraje, w całości. Jest tak dlatego, że wszystkie trzy są niebywale piękne i widziałam w nich tak wiele zachwycających miejsc, że nie jestem w stanie zdecydować, które podobały mi się najbardziej. Nowa Zelandia to mój absolutny numer jeden, z Japonią jedynie o pół kroku dalej. Rumunia też jest cudna, pełna prawdziwych perełek.
Nowa Zelandia.
Nowa Zelandia to wspaniały kraj do podróżowania. Pod każdym względem!
Ludzie są mega wyluzowani, mili i pomocni. A przyroda zwala w nóg. Dosłownie.
Nie jestem w stanie zliczyć ile razy zachwycałam się nowozelandzkimi widokami, które są bardzo zróżnicowane, surowe i nienaruszone przez człowieka.
Czasami patrzyłam przed siebie i chciało mi się płakać z zachwytu.
Absolutnie niesamowity kraj, do którego mam nadzieję wrócić w przyszłości.





Japonia.
Japonia to przede wszystkim autentyzm, bogata i ciągle żywa kultura, wspaniała kuchnia i niebywałe krajobrazy, a także multum cudownych zabytków i nietypowych doświadczeń. W Japonii jest dosłownie wszystko, o czym może zamarzyć podróżnik.
Moja ponad miesięczna wizyta w tym kraju zamiast nieco zaspokoić apetyt, jeszcze bardziej go pobudziła. Japonia to kolejny kraj, do którego chciałabym jeszcze wielokrotnie wracać.





Rumunia.
W Rumunii spędziłam 16 dni w maju 2014 r. i był to cudowny wyjazd. Podróżowałam wtedy samochodem i dzięki temu udało mi się dotrzeć do wielu pięknych i mało znanych miejsc. Zwiedzałam cerkwie drewniane i te z malowanymi fasadami. Byłam w jaskiniach, na zamkach, w twierdzach i w urokliwych miasteczkach. Sporo czasu spędziłam też w naturze. Totalnie zachwyciłam się tym krajem i mam nadzieję do niego wrócić.





Barcelona, Hiszpania.
Oprócz tego, na liście musi się też znaleźć jedno miasto, mianowicie Barcelona. O ile Sagrada Familia to wybitne dzieło architektury, to szkoda byłoby patrzeć na całe miasto przez pryzmat jednego budynku. Jest tam znacznie, znacznie więcej. I to sprawia, że na ten moment Barcelona jest dla mnie niekwestionowalnym numerem jeden, jeśli chodzi o miasta.



Reszta pozycji na liście to konkretne miejsca. Chyba udało mi się wybrać te naprawdę najwspanialsze, chociaż na myśl przychodzi mi jeszcze wiele innych.
Najbardziej zachwyca mnie przyroda, ale człowiek też potrafi tworzyć niebywałe arcydzieła. A czasami jest też tak, że człowiek spotyka się z przyrodą i tworzą razem. Moim zdaniem efekty tej pracy bywają naprawdę wyjątkowe.
Jak patrzę na tą listę i te wszystkie zdjęcia, to aż nie mogę uwierzyć, że udało mi się odwiedzić aż tyle pięknych miejsc.
Z drugiej strony, wiem, że jest jeszcze tak wiele, w których nie byłam i zastanawiam się, kiedy zdążę je zobaczyć.
Jedno życie to stanowczo za mało.




