Z Krynicy Morskiej pojechaliśmy do Malborka, który był drugim głównym punktem programu podczas naszego czerwcowego wyjazdu.

Dotarliśmy tam bardzo sprawnie, najpierw autobusem do Gdańska, a później pociągiem do Malborka. Dzięki temu nasz późniejszy powrót do Krakowa był nieco krótszy.

W Malborku zatrzymaliśmy się na dwie noce, dzięki czemu mogliśmy zobaczyć co jeszcze, poza zamkiem, miasto ma do zaoferowania. Niestety okazało się, że niewiele.

Cieszę się jednak, że mogliśmy wszystko sobie na spokojnie obejrzeć, poprzechadzać się po mieście i nigdzie nam się nie spieszyło.

Dla mnie była to już trzecia wizyta w Malborku, aczkolwiek podczas dwóch poprzednich byłam właśnie tylko i wyłącznie na zamku i nie zostawałam na noc, a tym bardziej na dwie.

Dla Kaspra i Zoi był to pierwszy raz. Kasper marzył o tym miejscu już od dawna.

Gdzie jest rynek w Malborku?

Oczami wyobraźni widziałam jak siedzimy sobie w jakimś fajnym ogródku restauracji na zabytkowym rynku i podziwiamy architekturę Malborka. Jest to coś, czego spodziewam się po większości, jeśli nie wszystkich wizytach w polskich miastach i miasteczkach.

Nawet tego wcześniej nie googlowałam. Było to dla mnie coś absolutnie oczywistego.

Jakież było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że w Malborku żadnego rynku, czy też zabytkowego centrum nie ma! Naprawdę!

Powyżej rzeki biegnie równoległa do niej uliczka, przy której stoi fajny kościół, ale reszta budynków to zwykłe, niezbyt urodziwe bloki.

Okolice zamku są zadbane i dość ładnie zagospodarowane, ale nie ma tam nic wyjątkowego.

Poza zamkiem, w Malborku naprawdę nie ma zbyt wiele do zobaczenia. No może jeszcze tylko ten kościół.

Na uwagę zasługuje jednak fakt, że w Malborku autobusami jeździ się za darmo i dotyczy to wszystkich, a nie tylko mieszkańców. Nie ukrywam, że byłam tym dość mocno zaskoczona, ale życzyłabym sobie, żeby więcej miast w Polsce przyjęło podobną strategię.

Kościół św. Jana.

Wspomniany powyżej kościół to Kościół św. Jana. Zarówno jego bryła, jak i wnętrze są dość ciekawe, więc warto tam wstąpić w wolnej chwili.

Warto też zerknąć na znajdującą się tam tablicę informacyjną, z której można się dowiedzieć kilku ciekawostek.

Mianowicie, Malbork nazywano kiedyś Marlenburg, czyli gród Maryi. Szczerze, to chyba bym na to nie wpadła, a jest to arcyciekawa informacja.

Miasto zostało założone w 1286 r. przez Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, czyli przez Krzyżaków.

W mieście powstał zamek, a także Kościół św. Jana.

Obecna bryła nie jest oczywiście oryginalna, gdyż na przestrzeni wieków dochodziło do zniszczeń (wojna trzynastoletnia w XV w., pożar w 1668 r., a także działania wojenne w 1945 r.) i przebudów.

Będąc w środku naprawdę warto się dobrze rozejrzeć, gdyż znajduje się tam mnóstwo ciekawych obrazów, płaskorzeźb, czy też elementów architektonicznych, jak na przykład sklepienie nad ołtarzami.

Od 1957 r. posługę duszpasterską w Kościele św. Jana pełnią Księża Orioniści.

Miniatura Zamku Krzyżackiego w Malborku.

Od niedawna w Malborku poza samym zamkiem, można podziwiać również jego miniaturę. Powstała ona w latach 2020 – 2024, w skali 1:30 i przedstawia bryłę zamku z 1938 r. Jej twórcą jest Piotr Jakub Banasik, malborski artysta, rzeźbiarz. Powstała z cegły, kamienia, betonu, drewna i stali nierdzewnej.

Figurki.

Okazuje się, że Malbork to kolejne miasto w Polsce, które ma swoje figurki porozstawiane w różnych miejscach. Do tej pory trend ten zaobserwowaliśmy już w 6 miastach: Wrocławiu, Krakowie, Lublinie, Międzyzdrojach, Krynicy Morskiej i Malborku. Ciekawe które będzie następne.

W Malborku widzieliśmy tylko dwie figurki, ale zapewne jest ich więcej i będą powstawać kolejne.

Muzeum Zamkowe w Malborku.

Na zwiedzanie zamku przeznaczyliśmy praktycznie cały dzień i myślę, że właśnie tyle na niego potrzeba.

Zamek jest zbyt duży i zbyt imponujący, by potraktować go po łebkach.

Można tam zobaczyć wiele pięknych pomieszczeń, w których zachowały się sklepienia, posadzki, płaskorzeźby i wiele innych elementów.

Nie mówiąc już o tym, że wizyta na zamku to świetna okazja, aby odświeżyć sobie trochę faktów historycznych.

Historia Krzyżaków w Polsce.

Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie został założony w 1190 r., podczas III wyprawy krzyżowej.

W późniejszym okresie Krzyżacy przenieśli swoją stolicę do Wenecji. Skupiali się na podboju terenów zamieszkałych przez ludy pruskie i wprowadzali na nich swoje rządy.

W 1309 r. stolicą państwa zakonnego stał się Malbork.

Jak wiadomo, ekspansję Krzyżaków powstrzymała bitwa pod Grunwaldem w 1410 r., w której ponieśli klęskę. Natomiast w 1454 r. król Kazimierz Jagiellończyk włączył Prusy do Korony Królestwa Polskiego, co doprowadziło do wybuchu wojny trzynastoletniej (1454 – 1466), również przegranej przez Krzyżaków.

Na mocy II pokoju toruńskiego (1466 r.) część państwa krzyżackiego trafiła do Korony Królestwa Polskiego jako nowa prowincja – Prusy Królewskie, a pozostała część – odtąd znana jako Prusy Krzyżackie – stała się lennem polskim.

Każdy nowy wielki mistrz musiał od tej pory składać przysięgę wierności wobec króla w okresie do 6 miesięcy od objęcia urzędu.

W 1511 r. wielkim mistrzem został Albrecht Hohenzollern, który nie chciał złożyć hołdu królowi Zygmuntowi. Pragnął on, aby Krzyżacy znów mieli wielkie państwo.

Doprowadziło to do dwuletniej wojny w 1519 r., która była ostatnią wojną Polski z Krzyżakami. Przyniosła ogromne zniszczenia, a w rezultacie Albrecht obiecał królowi Polski wierność i tak też mieli postępować jego następcy.

Ustanowiono też sekularyzację pruskiej gałęzi zakonu, a Albrecht przestał być zakonnikiem. Od teraz miał rządzić ziemiami Krzyżaków jako książę. Natomiast Prusy Zakonne zostały przemianowane na Prusy Książęce.

Postanowienia zostały spisane w Krakowie 8 kwietnia 1925 r. i są znane jako traktat krakowski.

10 kwietnia Albrecht, jako pierwszy książę pruski, złożył hołd królowi Zygmuntowi I na rynku w Krakowie. Wydarzenie to znane jest jako hołd pruski.

Po przyjęciu przysięgi, król pasował Albrechta na rycerza, a obecni tam Krzyżacy zdarli krzyże ze swoich płaszczy. Był to znak likwidacji pruskiej gałęzi zakonu.

Następnie odbyła się msza w katedrze na Wawelu oraz uczta na zamku.

Po śmierci Albrechta, władcą został jego syn Albrecht Fryderyk, a następnie wnuczka Anna, razem z mężem Janem Zygmuntem Hohenzollernem, elektorem Brandenburgii. Wtedy też doszło do powstania unii personalnej Brandenburgi i Prus.

Na mocy traktatu z 1657 r. pomiędzy Polską a Prusami Książęcymi, zniesiono lenno, a wprowadzono sojusz wojskowy. Oznaczało to niezależność Prus Książęcych, która została potwierdzona pokojem oliwskim w 1660 r.

W 1701 r. w Królewcu doszło do aktu samokoronacji, kiedy to Fryderyk III ogłosił się Fryderykiem I „królem w Prusach”. Zostało to zaakceptowane przez cesarza Leopolda I, a następnie przez wiele krajów, w tym Anglię, Szwecję, Rosję. Tytułu królewskiego nie zaakceptowała Rzeczpospolita ani zakon krzyżacki.

5 sierpnia 1772 r. Rosja, Prusy i Austria podpisały traktat potwierdzający I rozbiór Polski. Na jego mocy Prusy Królewskie trafiły do króla pruskiego Fryderyka II Hohenzollerna. Natomiast we wrześniu, na zamku w Malborku, odbyło się homagium, czyli uroczyste złożenie hołdu przedstawicielom monarchy pruskiego.

Figury wielkich mistrzów Zakonu Krzyżackiego.

W 1877 r. na dziedzińcu Podzamcza odsłonięto pomnik Fryderyka Wielkiego. Elementem cokołu były figury czterech wielkich mistrzów krzyżackich, niejako dźwigających figurę króla. Miało to pokazywać ciągłość pomiędzy państwem Zakonu Krzyżackim a Prusami, a sami mistrzowie zostali ukazani jako twórcy podstaw pruskiej państwowości.

Monument został zniszczony, ale figury przetrwały i są teraz wyeksponowane na dziedzińcu na terenie zamku.

Widok na zamek.

Najpiękniejszy widok na zamek rozpościera się z przeciwnego brzegu rzeki, gdzie można dojść mostem. Widać stamtąd zamek w pełnej okazałości i jest to sceneria niezapomniana.

Warto wybrać się tam w godzinach popołudniowych, gdyż wtedy jest odpowiednie nasłonecznienie. Natomiast druga strona zamku, od kas biletowych, jest nasłoneczniona o poranku.

Dworzec kolejowy.

Szalenie miłą niespodzianką w Malborku okazał się dworzec kolejowy. Mieszczący go budynek jest po prostu przepiękny. Jest to zdecydowanie jeden z najpiękniejszych dworców, jakie kiedykolwiek widziałam, zwłaszcza w Polsce. Istne cudo.

Podsumowanie.

Jak już wspominałam, Kasper od dawna dopominał się wycieczki do Malborka i cieszę się, że wreszcie udało się to małe marzenie zrealizować.

Pomimo tego, że widziałam ten zamek już po raz trzeci, zrobił na mnie spore wrażenie i uważam go za jeden z najwybitniejszych zabytków naszego kraju. Miejsce, które każda Polka i każdy Polak powinni zobaczyć chociaż raz w życiu.

Zojka też była zachwycona i dzięki temu bardzo przyjemnie upłynął nam dzień, który przeznaczyliśmy na zwiedzanie.

Sporą robotę zrobił audio przewodnik, który bardzo przypadł jej do gustu. Była zachwycona, że „telefon” do niej mówi i wskazuje drogę. Dziarsko przewodziła naszej grupie i przekazywała nam informacje. Naprawdę świetnie zdało to egzamin.

Co do samego miasta, to tak jak napisałam powyżej, nie zachwyciło nas, ale teraz przynajmniej już wiemy. Nie zmienia to jednak faktu, że przyjemnie spędziliśmy tam czas i z pewnością nie żałujemy dłuższego pobytu.

Napisane przez

Małgorzata Kluch

Cześć! Tutaj Gosia i Kasper. Blog wysrodkowani.pl jest poświęcony podróżom i życiu w Chinach. Po pięciu latach spędzonych w Azji i eksploracji tamtej części świata, jesteśmy z powrotem w Europie, odkrywając nasz kontynent.